poniedziałek, 17 listopada 2014

Don't tell me what I can't do...

Prawdziwi artyści mawiają, że inspiracje do tworzenia sztuki można znaleźć w najmniej oczekiwanym miejscu i czasie. Z radością przyznaję im świętą rację. Wychodząc z domu zastanawiałam się, jaki temat powinnam poruszyć w dzisiejszym wpisie. Wstąpiłam na chwilę do sklepu papierniczego, spojrzałam na jedną półkę i tak jak we wszystkich szanujących się kreskówkach, nad moją głową pojawiła się święcąca żaróweczka. Przyczyną tego niezwykłego olśnienia był zeszyt, a właściwie jego okładka.


fot. Arwena

Największą przyjemnością w życiu jest zrobienie tego, czego ludzie mówią, że nie dasz rady dokonać

Ehh nie wiem jak u Was, ale to zjawisko chyba jest dość często spotykane. Chodzi mi o brak wiary ze strony ogółu. Z góry skazują kogoś na porażkę, będąc w przekonaniu o jego niemocy. W tym momencie przyszedł mi na myśl przykład, który pokazuje, że tak naprawdę wszystko zależy od nas, od jednostki, jej chęci do walki i dokonania obranego celu...

Znacie serial "LOST: Zagubieni"? (Dla niewtajemniczonych podaję linka do Wikipedii, może akurat zainteresuje kogoś ta pozycja). Jest to serial naprawdę godny uwagi. Z chęcią napiszę o nim kiedyś jakiś dłuższy post, ale w tym momencie wolałabym się skupić na jednym z bohaterów tej produkcji. 

Fani serialu z pewnością domyślają się, że chodzi mi tu o jedną z ważniejszych postaci Johna Locka. Bohater miał bardzo ciężkie przeżycia. Jego toksyczna relacja z ojcem doprowadziła do szeregu tragicznych wydarzeń. John Locke, pomimo swojego bagażu doświadczeń i praktycznie piętrzących się co chwilę przeciwności losu, nigdy się nie poddał i do końca wierzył w swój cel...


Powyższy filmik idealnie tłumaczy moje skojarzenie okładki zeszytu z serialem LOST. Nie chcę za bardzo wgłębiać się w przygody Johna Locka, by przypadkiem w poście nie pojawił się żaden spoiler. W każdym razie jego postępowanie pokazuje, że człowiek nigdy nie może się poddawać i otaczać się ludźmi, którzy w niego nie wierzą.

Powinniśmy dążyć do spełniania naszych marzeń. Może brzmi to bardzo pospolicie, a ktoś inny zarzuci mi brak oryginalności, ale taka jest 
P R A W D A. 

Niepotrzebnym obciążeniem, które spowalnia nas w dążeniu do sukcesu, jest brak wiary u ludzi, którzy z góry skazują nasze działania na niepowodzenie. Moja rada jest prosta: nie przejmuj się tym, co twierdzą inni, tylko tym, co mówią twoi przyjaciele. Najbliższe osoby zawsze powinny nas wspierać i pomagać. To ich motywacja dodaje sił, gdy czujemy niemoc i zmęczenie. Często ich wsparcie jest kluczem do sukcesu.

Jeżeli macie jakieś szczególne marzenie, ale słyszycie zewsząd pomruki powątpiewań, wsłuchajcie się głębiej. W całej otoczce negatywnej gadaniny, u każdego znajdzie się mocny chór motywacji. To właśnie wasi przyjaciele. Szczerze mówiąc, ja bez swoich daleko bym nie zaszła.

Dżery, Kate - Thank you ;*




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz